Co dziesiąty pracownik administracji straci posadę?
Rząd powraca do pomysłu zmniejszenia o 10% zatrudnienia w niektórych jednostkach administracji publicznej. Projekt ustawy jest już gotowy. Ale czy odgórny nakaz cięcia etatów rzeczywiście wpłynie na efektywność wykonywanych zadań i ograniczy rozbudowane struktury organizacyjne?
Zgodnie z projektem cięcia etatów mają objąć państwowe jednostki budżetowe w rozumieniu ustawy o finansach publicznych (z wyjątkiem niektórych - np. szkół), a także m.in.: ZUS, KRUS, NFZ, PFRON, FGŚP i kilka agencji państwowych.
Zmniejszenie etatów o 10% ma się odnosić do średniej stanu zatrudnienia na koniec trzeciego kwartału 2010 r. i w dniu wejścia w życie ustawy (zgodnie z projektem ma to być 1 stycznia 2011 r.). Jednak do stanu zatrudnienia nie będzie wliczać się pracowników chronionych przed zwolnieniem oraz m.in. kierowników jednostek, głównych księgowych i audytorów wewnętrznych, pracowników służby bhp. Co warto podkreślić racjonalizacja ma dotyczyć wszystkich pracowników - bez względu na formę nawiązania stosunku pracy, zatem także pracowników mianowanych i powołanych.
Według założeń racjonalizacja zatrudnienia ma następować głównie przez:
- niezawarcie kolejnej umowy o pracę - w przypadku umowy zawartej na okres próbny, na czas określony i na czas wykonania określonej pracy,
- rozwiązanie stosunku pracy;
- obniżenie wymiaru czasu pracy z jednoczesnym proporcjonalnym zmniejszeniem wynagrodzenia.
Omawiany projekt to nie pierwsza propozycja redukcji etatów w administracji. Bardzo podobny pojawił się już rok temu, jednak nie został wprowadzony w życie.
Podstawa prawna:- projekt z 27 sierpnia 2010 r. ustawy o racjonalizacji zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych i niektórych innych jednostkach sektora finansów publicznych w latach 2011 i 2012.